Polska bezbronna wobec bierności Brukseli, Historia sie powtarza. Tak jak moda wraca.Mięso eksportowane do Rosji nie jest mięsem polskim, lecz wspólnotowym, które jedynie zostało wyprodukowane na terytorium Polski. Embargo dotykające mięsa wspólnotowego narusza prawa całej Unii, ale w efekcie bezprawnego działania Moskwy cierpi tylko Polska i jej obywatele - piszą politolodzy
Mariusz Muszyński
Krzysztof Rak
MIROSŁAW OWCZAREK
Pomoc dla Polski w sprawie blokowanego przez Rosję eksportu mięsa nie jest kwestią europejskiej solidarności. Wynika ona z elementarnych zasad prawnych, na których ufundowano Unię Europejską. Bruksela musiała wesprzeć Warszawę, w przeciwnym bowiem razie postawiłaby pod znakiem zapytania sens i dotychczasowy dorobek integracji.
W gestii Wspólnoty
Po piątkowym szczycie w Samarze europejskie media zachłysnęły się informacją, że Unia, wykazując daleko idącą solidarność, bierze stronę Warszawy. Niektóre sugerowały wręcz, że powinniśmy teraz ustąpić w sprawie zgłoszonego weta do negocjacji UE - Rosja. Również w Polsce euroentuzjaści prześcigali się w krytycznych komentarzach na temat polityki naszego MSZ.
W rzeczywistości w Samarze usłyszeliśmy jedynie puste deklaracje. Fakt, że sprawa embarga na mięso z Polski to sprawa UE, wynika z norm wspólnotowych, a nie woli niemieckiej prezydencji czy uprzejmości szefa Komisji Europejskiej. Uwspólnotowienie polityki handlowej to esencja integracji europejskiej i historycznie pierwszy obszar kompetencji wyłącznych Brukseli.
Przystępując do UE, państwa członkowskie ograniczają swą suwerenność. Powoduje to powstanie trzech obszarów kompetencyjnych. W jednym państwa narodowe wykonują uprawnienia władcze samodzielnie jako tzw. kompetencje wyłączne państwa. W drugim uprawnienia są wykonywane wspólnie przez państwa i UE jako tzw. kompetencje wspólne. W trzecim kompetencje są całkowicie przekazywane na rzecz Brukseli jako tzw. kompetencje wyłączne Wspólnoty.
Wspólna polityka handlowa to obszar, który należy do wspólnotowych kompetencji wyłącznych. Oznacza to, że w zakresie szeroko rozumianego eksportu i importu państwo narodowe jest całkowicie pozbawione możliwości indywidualnego działania. Wszelkie szczegółowe kwestie, m.in. określanie stawek celnych, sprawy subwencji, dumpingu, zawierania umów handlowych, należą do uprawnień instytucji wspólnotowych.
Poza naszymi kompetencjami
W klasycznych stosunkach między państwami nienależącymi do struktur ponadnarodowych działanie, jakie podjęła Rosja, byłoby przedmiotem dozwolonego w prawie międzynarodowym odwetu. Tego rodzaju środki nazywane są retorsją lub represaliami. Na embargo odpowiedziano by zatem innym embargiem, zerwano umowę handlową i zawarto umowę z innym krajem itp.
Zgodnie z traktatem ustanawiającym Wspólnotę Europejską brak kompetencji państwa w zakresie polityki handlowej sprawia, że uprawnienie do reakcji na naruszanie tej polityki przez inne kraje znajduje się poza kompetencjami członka UE. Po przekazaniu swych kompetencji Brukseli Polska nie ma więc nie tylko prawa do negocjowania sprawy mięsa, ale i prawa do zastosowania wobec Rosji indywidualnego środka odwetowego. Zgodnie z art. 301 traktatu ustanawiającego WE działania tego rodzaju w zakresie polityki handlowej należą do Wspólnoty.
Mięso eksportowane do Rosji nie jest więc mięsem polskim, lecz wspólnotowym, które jedynie zostało wyprodukowane na terytorium Polski. Embargo dotykające mięsa wspólnotowego narusza prawa całej UE, ale w efekcie bezprawnego działania Rosji cierpi Polska i jej obywatele - producenci mięsa. Polska nie ma prawa do indywidualnego rozwiązywania tego sporu, a od naruszenia tych praw przez Rosję minęło półtora roku nieskutecznej działalności instytucji wspólnotowych.
Rekompensata szkód
Pojawia się zatem kwestia ewentualnej rekompensaty dlapaństwa i podmiotów, które straciły na bezczynności instytucji europejskich. Polska nie po to przystępowała do UE i pozbawiała się możliwości samodzielnego działania, by przez zaniechania Brukseli doznawać strat finansowych i politycznych. Stan prawny był jednoznaczny już w momencie ogłoszenia embarga przez Rosję. Być może należałoby zatem przeanalizować sytuację, ocenić szkody i poszukać możliwości uzyskania rekompensaty z UE.
Ani Komisja Europejska, ani inne państwa członkowskie, wspierając nas, nie robią nam uprzejmości. To Warszawa wykazuje się cierpliwością, czekając ponad półtora roku na publiczne potwierdzenie rzeczy oczywistej.
Sprawa ta ma również konsekwencje polityczne. Prezydencja niemiecka naciska na przyjęcie traktatu konstytucyjnego. Oznacza to dalsze przekazywanie kompetencji Brukseli i w efekcie dalsze pozbawianie się możliwości reakcji w sytuacjach kryzysowych. Wobec słabości Brukseli w dziedzinie realizacji prawa wspólnotowego rodzi się pytanie: czy warto? W obowiązujących traktatach europejskich są przecież wszystkie niezbędne mechanizmy, a Unia i tak nie może poradzić sobie z Rosją z braku politycznej woli.
W efekcie im więcej obszarów decyzyjnych uwspólnotowimy, tym bardziej będziemy bezbronni wobec działań podmiotów zewnętrznych skierowanych przeciwko Polsce, jeśli Bruksela z dotychczasowąstanowczością będzie realizować swe obowiązki. A oczekiwania, że UE w przyszłości będzie w stanie konkurować na globalnym rynku z takimi potęgami ekonomicznymi jak Stany Zjednoczone czy Chiny, wydają się iluzoryczne.
I tylko żal, że w Europie "interesiki narodowe" są silniejsze od zobowiązań traktatowych, a naszych partnerów budzi nie świadomość ich prawnych zobowiązań wobec Polski, ale dopiero wizja konsekwentnego blokowania umowy Unia - Rosja.
Mariusz Muszyński, Krzysztof Rak
Mariusz Muszyński jest prawnikiem, profesorem na Wydziale Prawa i Administracji UKSW. Krzysztof Rak jest filozofem, ekspertem zajmującym się stosunkami międzynarodowymi