Thursday, September 20, 2007

Poland will not fine cod fishermen despite EU ban


Poland will not fine cod fishermen despite EU ban
20 Sep 2007 16:16:48 GMT
Source: Reuters
Alert Me | Print | Email this article | RSS [-] Text [+]

WARSAW, Sept 20 (Reuters) - Poland will not impose fines on fishermen who break a European Union order to halt trawling for cod in the Baltic Sea that is aimed at protecting the threatened species, a Polish official said on Thursday.

The Commission ordered Poland to stop fishing cod in the area, saying the country had misreported its catch and exceeded its allowed EU quota.

"The ministry is not talking the fishermen into breaking the rule but the ministry does not intend to punish them either," Krzysztof Gogol, a spokesman for the Marine Economy Ministry, was quoted as saying by local news agency PAP.

Fishermen in Poland say the EU ban is depriving them of their livelihoods and staged protests this week.

Media reports on Thursday said Polish fishermen fished for cod in the eastern Baltic Sea on Tuesday despite the EU ban.

The dispute is one of several points of friction between the Poles and the EU on the environment. Poland has demanded bigger carbon dioxide emissions quotas and is also at odds with Brussels over a planned road through a nature reserve.

Large discrepancies between cod catch figures reported to Brussels by Polish authorities and those provided by EU inspectors revealed that Poland had exhausted its 2007 cod quota for the area, the Commission said.

Scientists have long advised that eastern Baltic cod has been overfished to the point where the species might vanish from the area and have recommended an outright fishing ban.

Polish Marine Economy Minister Marek Grobarczyk tried to convince the European Commission to scrap the ban last Monday, presenting documents he said showed stocks of the fish were higher than estimated by the EU executive.

The Commission said recently that it would have to cut the amount of cod caught by a third in 2007 if the species is to stand a chance of surviving after years of overfishing.

Friday, August 10, 2007

60 proc. spadł w tym roku eksport polskiego cukru


Mniej eksportujemy
Nasz Dziennik, 2007-08-10
Komisja Europejska dąży do ograniczenia produkcji cukru



Aż o prawie 60 proc. spadł w tym roku eksport polskiego cukru. To efekt odgórnego ograniczenia dopłat eksportowych przez Komisję Europejską. Podobny problem mają inne państwa. W ten sposób Bruksela chce wymusić szybszą redukcję mocy produkcyjnych w cukrowniach.

Trzeba przyznać, że KE dość stanowczo trzyma się planu głębokich cięć w produkcji cukru w Europie. Kraje unijne mają ją zredukować o 13,5 proc. i te decyzje mają zapaść do końca listopada, tak aby w przyszłym roku także rolnicy zmniejszyli powierzchnię zasiewów buraków cukrowych. W tym celu Unia proponuje duże ulgi finansowe dla producentów cukru, a także odszkodowania i premie dla rolników, których dotknie redukcja wielkości upraw buraków. Ale oprócz tych zachęt stosowane są także inne metody, przede wszystkim w postaci zmniejszenia dotacji do rynku cukrowego. Dotyczy to także dopłat eksportowych.
Jeszcze niedawno z UE wywożono w świat nawet 5 mln ton cukru rocznie. I choć europejski cukier jest drogi, to jednak znajdował nabywców, bo Unia dopłacała spore kwoty do każdej tony. Dzięki temu Polska mogła utrzymać choćby swoje tradycyjne rynki zbytu - czyli państwa dawnego ZSRS. Jednak w tym roku wpływy eksportowe drastycznie zmalały. Jak wynika z oficjalnych danych, w pierwszym kwartale br. wyeksportowaliśmy cukier za mniej więcej 4 mln euro, czyli o blisko 60 proc. mniej niż w ubiegłym roku. Nikt nie ma wątpliwości, że to właśnie efekt drastycznego ograniczenia dopłat eksportowych, co powoduje, że wszystkie kraje mają taki sam problem. W całym 2007 roku UE dopłaci do eksportu tylko 1,3 mln ton. To oznacza, że cukrownie będą musiały ograniczyć produkcję, nie ma bowiem szans na to, aby nadwyżki, których nie uda się wyeksportować, zostały sprzedane na rynkach wewnętrznych. Cukrownie zaś też nie mogą zwiększyć aż tak bardzo zapasów, bo wtedy cena cukru gwałtownie spadnie i ich straty będą jeszcze większe. Dlatego niewykluczone jest dalsze zamykanie zakładów lub w najlepszym przypadku przestawianie cukrowni na produkcję biopliw, co pozwoliłoby na zachowanie miejsc pracy. Ponieważ taka sytuacja nie rokuje też najlepiej plantatorom buraków, to nie można wykluczyć tego, że coraz częściej będą oni rezygnować z upraw. Tym bardziej że jeśli zrobią to do końca listopada, Bruksela obiecuje im wypłatę dodatkowych premii. Niektórzy mogą więc uznać, że lepiej teraz zrezygnować z produkcji buraków (każdy rolnik ma swój indywidualny limit produkcji) i dostać więcej pieniędzy, niż zrobić to później, gdy będzie to mniej opłacalne finansowo. Może więc dojść do takiej sytuacji, że w niektórych rejonach podaż buraków w przyszłym roku znacznie się zmniejszy i cukrownie będą musiały i tak ograniczyć produkcję.
KL

Monday, May 28, 2007

Polska bezbronna wobec bierności Brukseli, Historia sie powtarza. Tak jak moda wraca.


Polska bezbronna wobec bierności Brukseli, Historia sie powtarza. Tak jak moda wraca.

Mięso eksportowane do Rosji nie jest mięsem polskim, lecz wspólnotowym, które jedynie zostało wyprodukowane na terytorium Polski. Embargo dotykające mięsa wspólnotowego narusza prawa całej Unii, ale w efekcie bezprawnego działania Moskwy cierpi tylko Polska i jej obywatele - piszą politolodzy


Mariusz Muszyński

Krzysztof Rak

MIROSŁAW OWCZAREK
Pomoc dla Polski w sprawie blokowanego przez Rosję eksportu mięsa nie jest kwestią europejskiej solidarności. Wynika ona z elementarnych zasad prawnych, na których ufundowano Unię Europejską. Bruksela musiała wesprzeć Warszawę, w przeciwnym bowiem razie postawiłaby pod znakiem zapytania sens i dotychczasowy dorobek integracji.


W gestii Wspólnoty

Po piątkowym szczycie w Samarze europejskie media zachłysnęły się informacją, że Unia, wykazując daleko idącą solidarność, bierze stronę Warszawy. Niektóre sugerowały wręcz, że powinniśmy teraz ustąpić w sprawie zgłoszonego weta do negocjacji UE - Rosja. Również w Polsce euroentuzjaści prześcigali się w krytycznych komentarzach na temat polityki naszego MSZ.

W rzeczywistości w Samarze usłyszeliśmy jedynie puste deklaracje. Fakt, że sprawa embarga na mięso z Polski to sprawa UE, wynika z norm wspólnotowych, a nie woli niemieckiej prezydencji czy uprzejmości szefa Komisji Europejskiej. Uwspólnotowienie polityki handlowej to esencja integracji europejskiej i historycznie pierwszy obszar kompetencji wyłącznych Brukseli.

Przystępując do UE, państwa członkowskie ograniczają swą suwerenność. Powoduje to powstanie trzech obszarów kompetencyjnych. W jednym państwa narodowe wykonują uprawnienia władcze samodzielnie jako tzw. kompetencje wyłączne państwa. W drugim uprawnienia są wykonywane wspólnie przez państwa i UE jako tzw. kompetencje wspólne. W trzecim kompetencje są całkowicie przekazywane na rzecz Brukseli jako tzw. kompetencje wyłączne Wspólnoty.

Wspólna polityka handlowa to obszar, który należy do wspólnotowych kompetencji wyłącznych. Oznacza to, że w zakresie szeroko rozumianego eksportu i importu państwo narodowe jest całkowicie pozbawione możliwości indywidualnego działania. Wszelkie szczegółowe kwestie, m.in. określanie stawek celnych, sprawy subwencji, dumpingu, zawierania umów handlowych, należą do uprawnień instytucji wspólnotowych.


Poza naszymi kompetencjami

W klasycznych stosunkach między państwami nienależącymi do struktur ponadnarodowych działanie, jakie podjęła Rosja, byłoby przedmiotem dozwolonego w prawie międzynarodowym odwetu. Tego rodzaju środki nazywane są retorsją lub represaliami. Na embargo odpowiedziano by zatem innym embargiem, zerwano umowę handlową i zawarto umowę z innym krajem itp.

Zgodnie z traktatem ustanawiającym Wspólnotę Europejską brak kompetencji państwa w zakresie polityki handlowej sprawia, że uprawnienie do reakcji na naruszanie tej polityki przez inne kraje znajduje się poza kompetencjami członka UE. Po przekazaniu swych kompetencji Brukseli Polska nie ma więc nie tylko prawa do negocjowania sprawy mięsa, ale i prawa do zastosowania wobec Rosji indywidualnego środka odwetowego. Zgodnie z art. 301 traktatu ustanawiającego WE działania tego rodzaju w zakresie polityki handlowej należą do Wspólnoty.

Mięso eksportowane do Rosji nie jest więc mięsem polskim, lecz wspólnotowym, które jedynie zostało wyprodukowane na terytorium Polski. Embargo dotykające mięsa wspólnotowego narusza prawa całej UE, ale w efekcie bezprawnego działania Rosji cierpi Polska i jej obywatele - producenci mięsa. Polska nie ma prawa do indywidualnego rozwiązywania tego sporu, a od naruszenia tych praw przez Rosję minęło półtora roku nieskutecznej działalności instytucji wspólnotowych.


Rekompensata szkód

Pojawia się zatem kwestia ewentualnej rekompensaty dlapaństwa i podmiotów, które straciły na bezczynności instytucji europejskich. Polska nie po to przystępowała do UE i pozbawiała się możliwości samodzielnego działania, by przez zaniechania Brukseli doznawać strat finansowych i politycznych. Stan prawny był jednoznaczny już w momencie ogłoszenia embarga przez Rosję. Być może należałoby zatem przeanalizować sytuację, ocenić szkody i poszukać możliwości uzyskania rekompensaty z UE.

Ani Komisja Europejska, ani inne państwa członkowskie, wspierając nas, nie robią nam uprzejmości. To Warszawa wykazuje się cierpliwością, czekając ponad półtora roku na publiczne potwierdzenie rzeczy oczywistej.

Sprawa ta ma również konsekwencje polityczne. Prezydencja niemiecka naciska na przyjęcie traktatu konstytucyjnego. Oznacza to dalsze przekazywanie kompetencji Brukseli i w efekcie dalsze pozbawianie się możliwości reakcji w sytuacjach kryzysowych. Wobec słabości Brukseli w dziedzinie realizacji prawa wspólnotowego rodzi się pytanie: czy warto? W obowiązujących traktatach europejskich są przecież wszystkie niezbędne mechanizmy, a Unia i tak nie może poradzić sobie z Rosją z braku politycznej woli.

W efekcie im więcej obszarów decyzyjnych uwspólnotowimy, tym bardziej będziemy bezbronni wobec działań podmiotów zewnętrznych skierowanych przeciwko Polsce, jeśli Bruksela z dotychczasowąstanowczością będzie realizować swe obowiązki. A oczekiwania, że UE w przyszłości będzie w stanie konkurować na globalnym rynku z takimi potęgami ekonomicznymi jak Stany Zjednoczone czy Chiny, wydają się iluzoryczne.

I tylko żal, że w Europie "interesiki narodowe" są silniejsze od zobowiązań traktatowych, a naszych partnerów budzi nie świadomość ich prawnych zobowiązań wobec Polski, ale dopiero wizja konsekwentnego blokowania umowy Unia - Rosja.

Mariusz Muszyński, Krzysztof Rak
Mariusz Muszyński jest prawnikiem, profesorem na Wydziale Prawa i Administracji UKSW. Krzysztof Rak jest filozofem, ekspertem zajmującym się stosunkami międzynarodowymi